Granica między lansem a głupotą - naklejki Apple na samochód.

Produkty Apple są drogie, funkcjonalne i są obiektem pożądania, zarówno tych, których stać, by je kupić oraz rzeszy innych osób, którzy nie mają 4200 zł za iPhone. Ci, którzy mają już wymarzony produkt z jabłkiem, oddają mu pokłony niczym pogańskiemu bożkowi. Dla tych mniej zamożnych (mniej zdeterminowanych) jest czymś w rodzaju mistycznej zaginionej Atlantydy, zupełnie poza zasięgiem.
Jest też spora grupa ludzi, którym to zwyczajnie lotto.

Fanboizm userów iPhone i całej reszty, to dla mnie niezrozumiałe zjawisko, produkt może być fajny, może spełniać wymagania, ale żeby go od razu czcić. Jeszcze bardziej niezrozumiały dla mnie jest kult pożądania, uprawiony przez fanbojów Apple, którym mama nie kupiła iPhona. O ile ci pierwsi lansują się tym że ich stać, to Ci drudzy lasnują się tym że by chcieli się lansować tym że mają. Zaobserwować to zjawisko można na wielu blogach i serwisach społecznościowych.


Nowa moda, logo Apple na samochodzie. Foto by magrolino, CC.


Kult Apple przenosi się też do „życia realnego” przybierając przedziwne formy, o czym poniżej.


Dla mnie Apple kojarzy się z ceną, zazwyczaj wysoką, oraz z ciekawym wyglądem. Cena nie jest dla mnie wyznacznikiem wartości produktu samego w sobie i lubię gdy jest skorelowana z funkcjonalnością produktu i tym, co oferuje konkurencja. Niektórzy powiedzą nie stać Cię :) Zakładam jednak, że mnie stać, w podobny sposób jak na rzucanie banknotów 100 złotowych do kałuży. Jednego i drugiego nie robię z czystego pragmatyzmu, nie widzę sensu w aż takim marnotrawieniu pieniędzy.
Podobnych mi jest pewnie więcej, tak samo, jak tych, którzy będą czatować na zagraniczne aukcje czy na polskim Allegro, by kupić wymarzony produkt. A będą i tacy, którzy pójdą do Vobisu i kupią nowy iPhone za dwie swoje pensje. Cóż ...

Czasami jest tak, że ludzi na coś nie stać, bo za drogo, bo tyle nie zapłacę za taką funkcjonalność, żadna fajna aukcja się nie trafiła, operator komórkowy proponuje iPhone po złodziejskiej cenie, a chcesz mieć namiastkę tego, że jesteś kimś lepszym. Bo wiadomo Appleuser to ktoś lepszy, bo go stać, Ty nie możesz się z tym pogodzić, że jeszcze Cię nie stać, ale lansować już byś się chciał. Możesz prowadzić blog o „ajfonach”, no dobra to nie blog, to translator anglojęzycznych blogów, ale to jest za mały lans w lansie. Ale jeżeli będziesz gorliwym wyznawcą może ktoś da ci do testów ów przedmiot pożądania, będziesz mógł go dotknąć, posmyrać i na reszcie zrobić fotkę na bloga, bo wcześniejsze były zajumane z Flickra.

Podkreślanie chęci przynależności do elity przeniosło się również do „offlajnu”, jadąc ulicami Łodzi, nie raz widziałem auto niewiele młodsze ode mnie i magiczne jabłko naklejone na tył karoserii. Nie był to jakiś jednostkowy przypadek, nawet googlałem czy firma wcześniej nie wypuściła jakiejś serii samochodów.
Ci, których już stać i wożą się sportową wersją Audi, również podkreślają, że są Appleuserami.
Nie znam się na autach, nie znam się na produktach Apple, ale nic nie wygląda tak tandetnie jak robienie czegoś na siłę. Czarne Audi z jabłkiem na bagażniku wygląda koszmarnie.

Czy jest gdzieś granica między typowym lansem (stać mnie, jestem fajny, „polubcie mnie”) a głupotą i kiczem?

Przeczytałeś tekst? Fajnie! Dzięki za czas który poświęciłeś. Podobało się? Kliknij więc Lubię to!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
comments powered by Disqus

Komentarze do wpisu "Granica między lansem a głupotą - naklejki Apple na samochód.":

1. ererer napisał(a):
10 września 2010, 13:15:30

Te naklejki na zderzak pamiętają czasy kiedy w Polsce Apple znali graficy i DTPowcy, obecni fanboje byli w podstawówce , a sam Stefan nie myślał jeszcze o iPhonie. Ot po prostu, Apple do komputerów dodawało/dodaje naklejki (tak jak np. Ubuntu) a Amerykańce lubią sobie oklejać zderzaki.

U nas to pewnie jakieś próby naśladowania, jak kult iPoda bez polskiego iTunes Store :P

2. riddle napisał(a):
10 września 2010, 13:27:16

Jak sprowadzasz sprzęt z zachodu, to cena jest normalna. Normalna jak na składany za Ciebie sprzęt z gwarancją i wliczonym w cenę softwarem. Dystrybutorzy kochają zdzierać, ostatni przykład: http://appleblog.pl/o-cenie-nowego-apple-tv-w-polsce

Naklejek nie rozumiem.

3. Grzegorz napisał(a):
10 września 2010, 13:45:29

Czarne Audi z jabłkiem na bagażniku wygląda koszmarnie.

Jedni mają rybę, drudzy jabłko, jeszcze inni śmieszną plakietkę, w stylu "wal, to samochód teściowej!". Jednak większość osób tej naklejki w ogóle nie zauważy, lepszy byłby dodatkowy spojler w kształcie jabłka :]

4. Dziudek napisał(a):
10 września 2010, 13:58:45

W Polsce to akurat można zauważyć inny nieciekawy trend - chęć kupowania w danym przedziale cenowym możliwie "wypasionego" sprzętu. Masa ludzi jest gotowa kupić dany sprzęt tylko dlatego, że ma 5 zupełnie bezużytecznych funkcji więcej niż konkurencja. Swego czasu było głośno o braku MMSów w iPhone - większość znajomych się śmiała "co to za telefon, który nie może wysyłać MMSów ?". Natomiast szybkie pytanie "ile MMSów wysłałeś/aś w ciągu ostatniego roku ?" sprowadzało ich na ziemię - bo nagle się okazywało, że w sumie mało kto rzeczywiście tego używał.

Według mnie to całe wychwalanie pod niebiosa produktów Apple wcale nie bierze się z tego, że ktoś wydał na nie ciężkie pieniądze, ale z tego, że wreszcie kupiło się coś co spełnia oczekiwania. Bo jednak jest to pewien szok, gdy po latach używania topornych w obsłudze urządzeń dostaje się coś co sprawia, że życie staje się prostsze (oczywiście tą toporność widzi się dopiero jak się poużywa funkcjonalnego sprzętu). Większość sprzętu wygląda niestety tak, że na sprzęt starczyło, ale na badania użyteczności interfejsu już nie bardzo.

5. Piotr Szymczak napisał(a):
10 września 2010, 14:03:26

@ererer Ja pamiętam czasy kiedy w szkole stał "mackintosh" i to był najbardziej wzgardzony komputer, nikt nie chciał przy nim siedzieć.
Naklejki Ubuntu w domu posiadam, ale jedyna ekstrawagancja na którą sobie pozwoliłem to naklejenie na bok monitora (bo komputer stał pod biurkiem). Nie przyszło by mi do głowy naklejać tego na cywilne auto. No może gdybym miał firmę świadczącą usługi IT z naciskiem na rozwiązania Linuksowe, to może strzeliłbym sobie jakąś fajną grafikę typu "Ubu patrol". ALe też przekonany nie jestem. W Łodzi widziałem Jeep'a z logo Red Hat'a, gdzieś na blogu Kamila też było.
Ściąganie wszelkich trendów z zachodu to nie jest to co lubię :)

@riddle Ja się liczę z tym że coś co jest użyteczne, funkcjonalne musi kosztować więcej. Jakiś czas temu kupowałem laptopa Asus, teraz po 2,5 roku wiem, że bardziej by mi się opłacało kupić jakiegoś IBM'a (w firmie mieliśmy 3 letnie i chodziły jak zegarek). Jestem w stanie zapłacić więcej za logo(to co za nim stoi) ale bez takich przebitek. Stoję zupełnie obok świata zabawek i systemów operacyjnych Apple, sam jestem zwolennikiem Linuksa (u mnie działa i na moje potrzeby starcza, nie widzę sensu płacić za Windowsa), ale to co zobaczyłem na zapowiedziach w Vobisie, 4200 za telefon, sprawia że jakoś dziwnie się czuję. Nie dziwię się że ludzie którym odpowiada taki soft, produkt sprowadzają go z zagranicy, też bym sprowadzał. Pośrednik zawsze musi zarobić, zwłaszcza jeśli coś ma znamię niedostępności, wyjątkowości, tym chętniej ludzie to kupią. Nie nie każdy, ale znajdzie się wielu którzy "by się pokazać" pójdą i kupią. Tu potroszę sami userzy są winni cen (no może upraszczam) wytwarzając kult i uwielbienie dla produktów napędzają zapotrzebowanie, a dostępność się nie zwiększa (podobny case SE X10P, są reklamy a u operatorów czy w sklepach nie kupisz, ba nawet na stronie SE jest na zapisy), przez co jak już ktoś ma w sprzedaży może windować ceny.
Oczywiście Ty, ja czy kilku innych sprowadzimy z zagranicy, ale będą tacy co przepłacą.
No i aby była jasność, nic do userów Apple nie mam, znam kilku i to całkiem normalni ludzie bywają :)

6. riddle napisał(a):
10 września 2010, 14:08:51

Moment, jak na coś jest popyt, cena powinna spadać. Kupowanie za granicą podnosi cenę, bo ten popyt obniża. Więc to nie jest wyjaśnienie. Dystrybutorzy po prostu strzelają sobie w stopę. A jeśli chodzi o iPhone, to Era udostępniła go wreszcie w pakietach dla zwykłych ludzi – słuchawka nadal jest droga, ale możesz dostać normalny abonament i zapłacić za telefon około 2k. Sprawdź na era.pl, sam się zdziwiłem.

Ale tak, to wszystko jest drogie. Jednak powstrzymywałbym się przed terminem „zabawka”… no chyba że pieszczotliwie. :)

7. Koval napisał(a):
10 września 2010, 14:18:44

ten fanboizm jest w przypadku apple sztucznie pompowany ... i wiem akurat co mówie
prawdziwy fanboizm to jest np. fani alfa romeo, fani citroena, albo kult harleya... ale Apple'a? PHI. Bądzmy poważni.

8. sharnik napisał(a):
10 września 2010, 14:58:29

Piotr Szymczak: „Ci, którzy mają już wymarzony produkt z jabłkiem, oddają mu pokłony niczym pogańskiemu bożkowi. Dla tych mniej zamożnych (mniej zdeterminowanych) jest czymś w rodzaju mistycznej zaginionej Atlantydy, zupełnie poza zasięgiem.
Jest też spora grupa ludzi, którym to zwyczajnie lotto.”

To do której grupy Ty należysz? ;) Ewidentnie nie „lotto” Ci to zwyczajnie, bo byś o tym nie pisał. Z tekstu wnioskuję, że nie masz, więc pozostaje jedynie wersja z mistyczną Atlantydą ;) Chyba, że zapomniałeś o grupie tych, którzy lansuję się tym, że nie posiadają nic Apple, tzw. hejtersi.

Koval: Kult Citroena jest bardziej „autentyczny” niż kult Apple? Możesz wyjaśnić w czym tkwi wg Ciebie różnica?

9. sprae napisał(a):
10 września 2010, 15:02:30

Riddle: Jak jest popyt to cena rośnie :P A już szczególnie kiedy podaż jest za mała.

10. riddle napisał(a):
10 września 2010, 15:12:50

Taka jest zasada, ale jak reseller nie sprzeda 10 iMaków tyko 7, to podnosi ich cenę aby zyskać tyle samo kasy. Przynajmniej tak zawsze było – wszyscy trąbią, żeby kupować u resellerów, bo to zwiększa zainteresowanie i ceny nie będą tak windowane. Bo podobno utrzymanie statusu Auth. Apple Reseller kosztuje dużą kasę.

11. Bastet-Milo napisał(a):
10 września 2010, 15:21:13

Mam iMaca, nie czczę go. To sprzęt do pracy i wyłącznie to. Wolę się lansowac używaniem Linuksa ;P

12. Piotr Szymczak napisał(a):
10 września 2010, 15:31:58

ja tak na chwilkę, chcę podkreślić że nic nie mam do userów Apple :) śmieszy mnie tylko kult i te nalepki na samochodach. Jak ktoś używa i jest zadowolony ale traktuje te akcesoria jak przedmioty to dla mnie ok, gorzej gdy zostaje piewcą i pierwszym obrońcą bo Apple jest fajne. W drugą stronę też nie można przeginać, sam nie mam iPhone (bo nie zapłacę tyle za telefon) ani komputerów by Apple, bo to czym dysponuje w pełni zaspokaja moje potrzeby. Dochodzi jeszcze siła przyzwyczajenia.

W dyskusji ujawnię się później :)

13. sprae napisał(a):
10 września 2010, 15:33:20

A co kogo obchodzi jakiś reseller jeśli ma tańszą konkurencję. To co opisałeś to trochę asekurancka postawa.

14. Koval napisał(a):
10 września 2010, 15:34:30

@sharnik no dajmy już no tego citroena, biorąc pod uwagę że marką ta odegrała znaczącą rolę w kulturze itd to apple dopiero aspiruje do czegoś by odegrać znaczącą rolę.
Zresztą wpływ takiej marki citroena na życie ludzi odegrał znaczącą rolę. wiele patentów pochodziło właśnie od tego producenta i do dziś je się używa itd. a czy to samo możemy powiedzieć o marce Apple. Myślę że nie bo na pewno nie oddziałuje na większość społeczeństwa gdyż ceny o których wspominacie są tak wygórowane że większość tego społeczeństwa nie ma zamiaru tego kupować więc i produkty tej firmy nie będą nigdy dostępne dla super szerokiego odbiorcy. Można iść drogą marki Premium, dla jakiegoś super wyrafiniowanego odbiorcy - ten wizerunek byłby właściwy, ale niestety już za późno ponieważ ipod, iphone itd kojarzy się już z lansem. Marka wpadła trochę we własne sidła. Gdyż myślą że mogą być premium a jednocześnie masowo dostępni - co nie idzie w parze. Nie można zakładać że jak coś jest premium to może być dostępne dla szerokiego grona odbiorców za super niewiadomo jaką kasę. Nie wspominając o np. cenie produktu w stosunku do rzeczywistych kosztów produkcji. No może ten ipod, ale trudno to oceniać - w końcu za mało czasu minęło. Przypomnę że jeszcze kilka lat temu apple to była firma bankrut, uratował ich nowy projekt imaca i poszli za ciosem.
Ale nie przeczę że marka nie jest silna. Jest silna. Dowodem jest to że jest dużo fajnych urządzeń przewyższających produkty jabłka, ale mimo wszystko nie dały rady przebić się.

Mnie odrzuca od tej marki jedno - product placement. Wpychanie wizerunku jabłuszka wszędzie gdzie się da, płacąc ogromne sumy na promocje w filmach itd. Ale jak widać taka strategia się opłaca - większość ludzi to łyka. Mnie to nie przekonuje. Nie przekonuje mnie to że jakieś geeki onanizują się przed ipadem czy iphonem i trąbią wszędzie że to super sprzęt albo jakiś raper czy aktor używa ibooka. A tym bardziej nie jest to wystarczającym powodem by takie a nie inne urządzenie kupować. Skoro Apple to robi, dowodzi to że aspiruje do miana marki lanserów, których takie wizerunowe papki rajcują [używam tego samego komputera co brad pitt].

15. riddle napisał(a):
10 września 2010, 15:43:44

To jest pewnego rodzaju przynależność do klubu… klubu „estetyki” powiedzmy sobie, na potrzeby dyskusji. Tutaj wchodzą preferencje i tolerancja, ale np ja już nie mogę znieść widoku 10 dodatkowych przycisków i 20 nalepek na laptopach „PC”. I jeśli kogoś tak to jara, że nie może wytrzymać, to ogłasza dumnie światu że używa Apple.

Tak samo jak metale zakładają glany, a fani Justina Biebera czeszą się ala peruka i robią serduszka z rąk na każdej fotce. ;)

16. sharnik napisał(a):
10 września 2010, 15:48:46

Koval: Apple już weszło już do kultury, czy tego chcesz, czy nie. Tak jak walkman Sony stał się synonimem „przenośnego odtwarzacza kasetowego”, to ipod jest synonimem „przenośnego odtwarzacza mp3”. Przynajmniej (na razie?) w krajach anglojęzycznych.

Poza tym, popełniasz błędy logiczne jednocześnie biorąc specyfikę rynku polskiego (wysokie ceny Apple) i ekstrapolując ją na rynek globalny (gdzie już są relatywnie o wiele niższe), jednocześnie biorąc specyfikę rynku amerykańskiego (mocny product placement kilka lat temu), ekstrapolując to zachowanie do rynku globalnego (na którym nie ma miejsca, bo to amerykańska specyfika), a potem w kontekście polskiego rynku (gdzie to nie występuje) się tym bulwersujesz.

Intensywny product placement miał miejsce kilka(naście?) lat temu w US&A. Teraz gadżety Apple się przewijają w filmach/serialach, bo są tam naturalnie obecne. Tak jak naturalnym jest, że bogaty koleś jeździ Porsche, a nie maluchem, to dzwoni z iPhona, a nie Nokii 3210. Apple nie musi za to nic płacić.

Co do „lansu”, to generalnie w dzisiejszych czasach wszystko może nim być. Codziennie oglądam ludzi w technicznych górskich kurtkach North Face, którzy góry ostatnio widzieli w seriali „Szpilki na Giewoncie”. I co z tego? Nic, jak będę potrzebował dobrą kurtkę to będę North Face rozważał jak każdą inną markę. Poważni ludzie się nie przejmują takimi etykietkami jak „lans”. Chcesz - kupuj, nie lubisz - nie kupuj. Ale wmawianie ludziom, że są lanserami, fanbojami, czy ofiarami marketingu, tylko dlatego że mają taki czy inny odtwarzacz mp3, komputer, czy telefon to całkowity idiotyzm.

17. Koval napisał(a):
10 września 2010, 15:54:46

oj oj... PP był także w Polsce np. Dzień dobry TVN. A co do filmów z Hollywood no to te filmy i seriale są również dostępne w Polsce np. Dexter. A żaden scenarzysta programu TV czy filmu nie wprowadzi takiego elementu za darmo. To wszystko jest zamierzone. Takie koncerny jak Apple czy Sony mają podpisane umowy w których określa się parametry filmów w których porządane są tego rodzaju produkty. Następnie za opłatą je się tam wstawia. Dowód - w PL product placement jest jeszcze słabo rozwiniety i widać to w filmach. Znaczki pozasłaniane [także ze względu na kryptoreklamę].

18. sharnik napisał(a):
10 września 2010, 15:57:32

Koval: Pisałem o „intensywnym product placement”. Kiedyś Apple było jedyne, które się w ten sposób promowało. Te czasy już dawno się skończyły i Apple ma taką samą obecność w mediach jak inne marki.

Ale to przecież nie ma znaczenia, bo Apple jest złe, bo się reklamuje.

19. Yagbu napisał(a):
10 września 2010, 15:57:48

Dodałbym jeszcze jedną grupę, do której sam należę: czytam, podziwiam, oglądam i nie odzywam się w temacie, w którym nie mam nic sensownego do powiedzenia.

Ta druga grupa (chcieli by mieć, a nie stać ich), to porównałbym do facetów, którzy podniecają się dziewczynami, non stop o nich gadają, ale nie mają z nimi obycia i doświadczenia. Taka gadka jest najbardziej irytująca.

20. google napisał(a):
10 września 2010, 16:13:44

większej dawki pierdolenia dawno nie dostałem, aż się rzygać kurwa chce jak się czyta ten nic nie warty bełkot gościa z kompleksem apple i audia oraz litery a ponieważ nie zna się na autach oraz produktach apple to nie wiem po jaki chuj się wypowiada... pfff

21. Koval napisał(a):
10 września 2010, 16:16:33

no cześć google... mam wystarczającą wiedzę by móc się wypowiadać na w/w tematy. Może chcesz wejść w polemikę, ale nie odnośnie tego czy się znam cyz nie bo to bezsporne... ale czy masz lepsze argumenty?

22. google napisał(a):
10 września 2010, 16:19:09

argumenty względem czego? że naklejka apple na audi jest be a naklejka ubuntu na monitorze jest cacy? proszę dzieci nie rozśmieszajcie mnie w tym swoich trollastych dysputach na poziomie gimnazjalisty

23. Koval napisał(a):
10 września 2010, 16:21:10

to akurat nie są moje słowa więc masz najwidoczniej problem z określeniem adresatów swoich frustracji. btw. chyba nikt tutaj wcześniej nie używał wulgaryzmów próbując za wszelką cene udowodnić światu swojego obycia i pochodzenia małomiasteczkowego. prawda?

24. Void napisał(a):
10 września 2010, 16:26:30

@sharnik: "Teraz gadżety Apple się przewijają w filmach/serialach, bo są tam naturalnie obecne." -- taaa, ostatnio obejrzałem kilkanaście odcinków "Lie to me". Naturalność umieszczenia iMaców, MacBooków Pro i innych jabłkowych produktów aż bije po oczach :-D

25. sharnik napisał(a):
10 września 2010, 16:27:55

Void: Też oglądałem „Lie to Me” i mi się rzuciły w oczy HP-ki, Delle i bezsensownie umieszczone znaki Windows na monitorze. Każdy widzi co chce widzieć.

26. pikob napisał(a):
10 września 2010, 19:40:21

Dzień przed premierą iPhone'a 4 wszedłem na stronę Orange. Chciałem kupić gotówką nowego 3GS. Był wieczór. Cena: 1549 zł. Pomyślałem, późno było, jutro się tym zajmę. Dzień później (dzień premiery iP4) wchodzę na stronę Orange, a ta wygląda inaczej. Szukam 3GS. 2149 zł. Dzwonię do BOK - nie możemy Panu sprzedać bo nie ma. Znalazłem ostatnie 2 czy 3 sztuki w salonie przy pl. Konstytucji. Nie możemy Panu sprzedać bo to dla klientów biznesowych. Naciskam. Możemy Panu sprzedać detalicznie za 2149 zł. Myślę sobie "sajonara". Sklepy internetowe - nie mają, albo mają pokazane nowe, a de facto - używane i z wystawy. Allegro, jest! 1680 zł. Od ręki wziąłem. Sprowadzany z UK, simlock na vodafone. Musiałem zamówić kartę DITS ale złamałem skurczybyka, no i używam. Prosty w obsłudze, przyjemny intefejs, ładny dezajn, składny sprzęt. Jestem zadowolony, chociaż to pierwsza rzecz Appla w moich rękach.

27. Yagbu napisał(a):
10 września 2010, 19:55:49

@google
Zazdrość, oj zazdrość z Ciebie płynie.

28. riddle napisał(a):
10 września 2010, 20:26:43

Product placement już nie aplikuje się do Apple. Czy ktoś sądzi, że sztab Obamy używał MacBooków, bo Apple im zapłacił? Co więcej, Stephen Colbert często mówi o iPhone i iPadzie, bo chce dostać model wcześniej do zabawy; zanim wejdzie do sprzedaży. Zupełnie odwrotnie niż to co tutaj niektórzy z Was sugerują.

Apple obok firmy związanej z komputerami i urządzeniami przenośnymi, jest także częścią popkultury. Niektórych to bardzo irytuje, ale prawda jest taka – kolory iPodów są tak samo ważne dla dziewczynek na zachodzie jak torebka pasująca do butów.

29. google napisał(a):
10 września 2010, 20:48:11

@Yagbu
jaka zazdrość? że mam iphone którego ty nie masz?

30. Piotr Szymczak napisał(a):
10 września 2010, 21:56:22

@Grzegorz, nie będę na siłę szukał argumentu, na to czy lepiej mieć śmieszny napis czy logo telefonu. O ile śmieszny napis, czy choćby rybka coś symbolizują, to co symbolizuje logo Apple, podobnie bym się czepiał, gdyby to było logo SE, Nokii czy Szajsunga. Ot nie kumam tego. Dziwi to że userzy innych telefonów nie przyklejają logotypów, więc coś musi być nie tak …

@Dziudek kupować trzeba z głową :) kwestia podejścia. Ja każdy zakup rozważam pod kontem czy mi potrzebny, czy zadowoli moje potrzeby, ewentualnie czy łatwo go rozbudować. Po co mi laptoop z Blue-Ray skoro nawet z napędu DVD korzystam sporadycznie, czasem jak jakiś film z gazety chcę puścić, albo z wypożyczalni.

Co do zalet, ja nie kwestionuję zalet produktów, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, że tylko jakiś znikomy % ludzi potrafi odnaleźć to, co dobre wygodne i ładnie zrobione. Nie chcę mi się wierzyć, że inne marki są tak kiepskie, niezależnie czy mówimy o systemach operacyjnych, telefonach, czy sofcie na telefon. Niewątpliwie, jak się kupuje produkt, do którego nie można się przyczepić, to człowiek jest zadowolony, tylko że w przypadku userów Apple to jest niemal miłość i uwielbienie. Zobacz choćby ten wpis, nie jest zaczepny, przyznaje rację, że Apple robi dobre produkty, a budzi tyle kontrowersji, fakt obśmiewam uwielbienie i fanboizm i głupotę (bo za coś takiego uznaję te naklejki) no ale to raczej obśmiewanie zachowań, a nie samej marki czy produktów.

@sharnik Może za bardzo uprościłem ten podział, jestem wyczulony na wszelkie przejawy lansu. Zresztą słowo lans można też różnie rozumieć (ja ponoć też się lansuję, a sam nigdy bym się o to nie posądził). Znam wiele osób, zamożnych, którzy podkreślają swoje ego przez drogie przedmioty. Muszą mieć coś najdroższego danej marki, z danego produktu, mniej się dla nich liczy to że dana rzecz jest funkcjonalna, spełnia potrzeby etc. Co gorsze zazwyczaj mimo tego, że mają jakąś drogą rzecz, co czasami łączy się z zaawansowaniem technologicznym, nie potrafią z tego korzystać. Zakup telefonu za 4k nie przerasta ich możliwości ( nie odczują tego tak jak zwykły Kowalski zarabiający 5k netto) ale przerasta ich mozliwość percepcji. Podobna sprawa z ludźmi, dla których taki przedmiot (nowy kupiony w sklepie) jest poza zasięgiem, ale tak go pożądają, że wygląda to groteskowo. W obu przypadkach mnie to nie dotyka, bo ani ja nie zabiorę komuś, ani też nikomu nie dam ajfona. Ale widząc moim zdaniem głupi przejaw fanboizmu w postaci naklejek na samochodzie, podzieliłem się moją opinią. Owszem, może mogłem zatrzymać takiego kierowce i zapytać o powody, pewnie nie byłoby tej wrzawy, choć przyznaję liczyłem się z tym, że taka może powstać :)
Nie znamy się, ale zapewniam Cię, że daleki jestem od epatowania tym co mam lub czego nie mam i dorabiania do tego ideologii :)
@sprae, riddle przyznaję Wam obu rację i sądzę że to jest zgodne z tym co napisałem, każdy z nas ma jakąś część racji, bo zależy z jakiego punktu się patrzy na sprawę. Każda firma rządzi się swoimi prawami i kalkuluje, tak aby maksymalizować zyski. Nie raz się przekonałem, że dogmaty ekonomii niekoniecznie mają zastosowanie tam, gdzie wydawałoby się, że powinny być zastosowane :)

@Bastet-Milo powiem tak, znam kilka kobiet które używają Linuksa, strasznie mi to imponuje, bo zazwyczaj są to dziewczyny niezwiązane z informatyką, zgrabne, inteligentne etc. Kilka razy się nawet okazało, że dysponują wiedzą porównywalną z facetami używającymi Linuksa od lat. Nie lansują się, no może troszkę ;)

31. Piotr Szymczak napisał(a):
10 września 2010, 22:11:38

@pikob Ale naklejki nie nakleisz :)
@google, cóż jak wspomniał Koval argumenty masz kiepskie a sposób ich przekazywania dość żenujący, jak sam przywołujesz na poziomie gimnazjium, dodałbym i to dość takiego przeciętnego. Nick też sobie specyficzny wybrałeś. EOT

Dla podtrzymania kultury dyskusji pozwoliłem sobie na bana ...

Co do PP, ja akurat zauważam też wszelkie przejawy PP w filmach, ale nie dopatruję się jakiejś mega przewagi marki Apple. Choć może dlatego że się przyzwyczaiłem że w każdym filmie z USA jabłko gdzieś się pojawia.

Dziś na Blipie pisał do mnie jeden człowiek który miał naklejkę na samochodzie, ale ją zdjął bo dowiedział się że tak oklejone auta częściej są okradane ...

32. Koval napisał(a):
10 września 2010, 22:27:46

Kiedyś zrobiłem taki oto rysunek ... iPhone + Starbucks = Lans
iPhone + Starbucks = Braggart http://www.flickr.com/photos/enforces/3675351061/ a co do naklejek - kiedyś specjalnie nakleiłem sobie na rejestracje znaczek Fox Racing bo lubię te markę i wydawało mi się to cool. A czy było faktycznie nie wiem. Ale byłem dumny z niej i o nią dbałem. :) ... ale policja mi zagroziła mandatem i zdarłem. Więc nakleiłem sobie rower naklejkami DC, ufo, red bull i fox racing. Dlaczego? Fajnie to wygląda a same marki są stricte rowerowe. Czy naklejka apple na rowerze czy aucie miała by podobne znaczenie - chyba nie, bo jest oderwana od funkcji jaką pełni. Zauważyłem że nakleja się czasem na rowery naklejki pewnych marek tak jak nakleja się na samochód loga firm tzw. performance.

33. SpeX napisał(a):
11 września 2010, 05:32:38

Czy jak mam naklejone na rowerze naklejki "Kraków Miastem dla Rowerów" To też się lansuję? Czy tylko się bardziej utożsamiań z moim miastem i rowerem.

34. Piotr Szymczak - blog, czyli oczyma kawa napisał(a):
11 września 2010, 15:32:51

Taki klient jak ja to skarb

Przyzwyczajam się do marek, potrafię docenić dobrą obsługę klienta, nie przepadam za zmianami. Zestawiając to z tym, co się mówi o dążeniu firm do pozyskania klienta wiernego produktowi czy marce wydaje się idealnym materiałem na lojaln[...]

35. Piotr Szymczak napisał(a):
11 września 2010, 16:13:53

@SpeX mi kiedyś na Masie Krytycznej też włożyli jakąś plakietkę (szprychówka) do roweru. Jak wyżej wspomniałem każdy inaczej postrzega lans, ale o ile moja szprychówka czy Twoja naklejka są jakoś związane z rowerem, o tyle znaczek Apple z samochodem ma niewiele wspólnego. To tak jakby naklejać na auto logo "Mińska" bo to była najlepsza lodówka w czasach akademickich. Ja się bardziej czepiam powodów dla którego ktoś nakleja taki znaczek na samochód, zupełnie pomijam fakt czy to jest lansowanie się, no bo jeżeli to jest sposób na lans to niebawem pojawi się moda na tatuaże z logiem :)

36. pikob napisał(a):
11 września 2010, 16:33:16

Nie nakleiłem z przyczyn realnych, bo nie mam auta, nie mam naklejki, i tak jak słusznie tutaj ktoś napisał, nie pasuje ona do sprzętu na który się ją nalepia (czy to auto, czy rowerek). Ale teoretycznie nawet gdybym taką naklejkę miał - nie nakleiłbym jej nigdzie, bo fajnie jest mi posiadać naklejkę do naklejenia, a nie już naklejoną (miałem swego czasu kilkaset różnych naklejek do naklejenia).

To, że mam japko nie znaczy, że od razu padam na kolana i czekam na kolejne pensje celem kupienia maka.
Jest to dla mnie po prostu producent jeden z wielu. A że mi się iPhone spodobał, to tylko z racji tego, że jest fajną zabawką.
Gdyby był inny telefon z Androidem ale z naprawdę szybkim prockiem (1GHz) i w rozsądnej cenie, to na pewno japka bym nie wziął, tylko właśnie ten fonik.

Ceny Appla są kosmiczne, sprzęt o podobnych parametrach kupuję za 2/3 ceny. Marka nie gra dla mnie roli. Będzie grała rolę, gdy będę tak bogaty, żeby szpanować (co może tak naprawdę nigdy się nie zdarzyć, chociaż nie mówię, że jest to niemożliwe).

Tak samo różnica pomiędzy mosiężnym asusem a delikatnym sony vaio działa na korzyść asusa - mogę go wziąć gdziekolwiek, upuścić i działa dalej. Vaio stoi na biurku i stamtąd już nigdzie nie pójdzie.

37. pikob napisał(a):
11 września 2010, 16:39:04

Częściowo też z wykształcenia wychodzi jaki sprzęt się bierze. Byłem i jestem informatykiem z wykształcenia i zamiłowania więc Androida wziąłbym bez namysłu. Jednak w tej chwili nie chce mi się bawić w dokładanie aplikacji, grzebanie wewnątrz systemu i jaranie się tym wnętrzem. To robiłem kiedyś. Teraz telefon służy mi jedynie do 5 rzeczy: dzwonienia, smsów, kalendarza, notatek i budzików. A że mogę sobie pozwolić na droższy sprzęt, to biorę. Z czasem wyrasta się z pierwszych zamiłowań, nawet gdy kurczowo się ich trzyma.
To tak jak z bogactwem: bogactwo szczęścia nie daje ale każdy chciałby przekonać się o tym osobiście.
Nawet gdy ma się ogromną kasę, a potrafiłem w przeciągu dwóch godzin roz***ać 2k zł, to nadal pozostaje się człowiekiem z całą gamą jego niedoskonałości i ograniczeń. Trudniej jest nauczyć się być człowiekiem, niż być bogatym.

38. Anonim napisał(a):
11 września 2010, 22:36:14

Pracuje w firmie, gdzie prezes ma naklejkę apple na swoim land rowerze i jest z niej dumny :) Zdecydowanie jest on (i kilka innych osób w tej firmie) fanboyem apple. Wcześniej nie nic do takich ludzi, teraz postrzegam ich jako fanatyków religijnych. Religi lansu i głupoty :) Dodam, że choć pracuję jako administrator OS X Server, to nie kupiłem i nigdy nie kupię żadnego produktu apple :P

39. pikob napisał(a):
14 września 2010, 21:40:55

iPhone to sprzęt, który po prostu łatwo się obsługuje.
Myślę, że musiała być cała rzesza ludzi, która opracowała interfejs.

A o nokii tak nie mówicie, że "dla ludu"? Nokia to też taki volkswagen. Czemu iPhone nie miałby być po prostu droższym volkswagenem??

40. zwolu napisał(a):
16 września 2010, 11:27:07

Sam mam naklejkę na aucie ale to nie wynika z mojego fanboizmu, to raczej coś w rodzaju mini marketingu. Skoro te produkty podobają się mnie i ja wiąże z nimi swoją ścieżkę biznesową np poprzez aplikacje na iPhone'a to czemu mam o tym nie powiedzieć światu w ten czy inny sposób? Białe jabłuszko i tak jest małym prymitywnym symbolem, który dla niewtajemniczonych znaczy tyle co nic, w odróżnieniu od innych wielkich wlepek. Mnie nawet cieszy widok innych oklejonych samochodów :) To też przynależność do jakiejś grupy społecznej, a sama nalepka nikogo nie powinna obrażać.

41. stark napisał(a):
23 września 2010, 21:37:00

http://stagetwo.com/2010/09/the-real-secret-of-apples-product-philosophy/

może zrozumiesz szymczak o co chodzi apple'owi ;)
wcale nie o lans

42. Leszek z legionowa napisał(a):
03 stycznia 2011, 02:19:50

Wiadomo nie od dziś, że Polak lubi narzekać. Może boli Cię to, że chciałbyś mieć a nie możesz dlatego, ze jesteś leniem i zamiast iść do pracy nawet do makdonalda piszesz takie głupoty na tym swoim pseudo blogu. Jedno Ci powiem, to, że Ci się nie podoba ta firma to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa, ale fakty są takie, że to ta firma wprowadziła zupełnie nową jakość i nowe rozwiązania kiedy to konkurencja spała na laurach.Bierzmy np. Sony. Po co musiała się łączyć z ericssonem? Dlatego, że sama nie miała doświadczenia w dziedzinie telefonii. Mało która firma potrafiła tak ciężkim wkładem zdeklasować całą konkurencję. Wiadomo, że każdy od czegoś zaczyna i Apple to osiągnęło, ale wciąż pragnie się doskonalić. Jak ktoś chce sobie nakleić jabłuszko to niech sobie nakleja, ja tam nie widzę problemu. Nie interesuje mnie to. Każdy kupuję na to co ma ochotę i szczerzy łatwiej jest się przyzwyczaić do coś intuicyjnego i mądrego niż kupować kolejny nieudany windows, ktora jest parodią poprzednich. Jedni się lansują tym, a drudzy czym innym. To ich wybór a to nie od Ciebie zależyć będzie co kto kupi. Pewnie krytykujesz produkty Apple'a bo jeszcze z nimi nie miałeś do czynienia. Ja tak miałem na początku, ale zmieniłem teraz zdanie. Pozdrawiam buntowników;)

43. Leszek z legionowa napisał(a):
03 stycznia 2011, 02:26:52

P.S. Prawda jest bolesna. Trudno widać wszędzie tanie podróbki Apple'a bo czy ktoś chce czy nie jeśli produkt nie będzie podobny do Apple'a to nikt nie kupi. Więc można mówić o dużym zwycięstwie, ale top nie koniec i Apple szykuje i pantentuje zupełnie nowe rozwiązania, które będą powielane przez inne firmy tak bezmyślnie bo się boją o straty. Kiedyś Sony robiło dobre walkmany teraz przyszła wreszcie kolej na Apple. Mam oba produkty więc mogę szczerzy mówic co mi się podoba a co nie. Niestety ludzie maja tendencję do kłócenia się o byle co. Może lepiej poszukać inny temat?;P

44. Chris napisał(a):
22 marca 2011, 11:16:22

Niepokoją mnie dwie rzeczy:

1). Że tyle lat po upadku PRLu, nadal są w Polsce ludzie, którzy głoszą jakąś formę bolszewizmu. W normalnych krajach to, że ktoś umie zarobić pieniądze, a więc kupuje rzeczy droższe/lepsze... wzbudza podziw i szacunek. A więc jeśli jeździ świetną bryką, ma piękny dom a w nim np. sprzęt od Apple, to znaczy, że jest to KTOŚ. Inni co najwyżej pytają go: "Co robisz w życiu, że umiesz godziwie zarobić, może się czegoś od ciebie nauczę?". A w Polsce... sami widzicie... ręce opadają. :/ Z takim myśleniem, nie dojdziemy do niczego.

Jeśli kogoś nie stać na to, co chciałby mieć, to oznacza tylko, że po prostu nie umie zarobić kasy, a więc.. ma za słabe wykształcenie (i powinien się uczyć) lub jest zbyt leniwy (powinien się wziąć za siebie). W życiu mamy tylko to, na co zasługujemy. Ani mniej, ani więcej.

2). Widać, że rośnie nowe pokolenie, które nie ma pojęcia o legendzie nalepek od Apple. A więc spieszę wyjaśnić: nalepki z jabłuszkami Apple dodaje do swoich produktów od kilkudziesięciu lat. Jest taki niepisany zwyczaj, że każdy kto kupił sobie np. Apple II, potem Maka czy Newtona (czy obecnie również inny produkt), nalepia sobie na tył auta (nie koniecznie na zderzak) jabłuszko. Dzięki temu użytkownicy produktów Apple odróżniają się "w tłumie" i daje im to dodatkową frajdę - poczucie wspólnoty. W Polsce, niektórzy szczęśliwcy mają jeszcze legendarne ramki na tablice rejestracyjne z jabłkiem i hasłem: "Tym samochodem jeździ dumny użytkownik Macintosha!". That's it! Ale zaraz... najpierw trzeba mieć auto, żeby na nie coś nalepiać... ;->

Słowem, ani to "nowa moda", ani +100 do lansu, tylko tradycja - być może - starsza, niż autor tego tekstu.

45. lukasz napisał(a):
22 marca 2011, 12:17:27

Nie rozumiem tej dyskusji! Jeśli nie chcesz (nie możesz) nakleić jabłka na brykę to go nie naklejaj. Jeśli masz ochotę to nikomu nic do tego. Po co te gatki o lansie itd :)

46. klistremerker napisał(a):
12 kwietnia 2011, 18:11:11

Ja tam bym sobie nakleił na tylnym zderzaku: zostałeś wyprzedzony przez kobietę, hahahaha. A tak na poważnie - przykleić znaczek apple na samochodzie to jak jeździć syrenką z naklejką skoda :) W tym znaczeniu, że to zupełnie do siebie nie pasuje, a nie że obciach syrenką. Bo to ostatnio modne się robi. Pozdrawiam.

47. bejot napisał(a):
12 października 2011, 00:21:23

stare przysłowie pszczół mówi : jak kogoś nie stać, a nie chce się do tego przyznać (nawet przed sobą) to zajadle krytykuje ... coś w tym chyba jest.
Pamietam jak nabyłem pierwszego ajfona, gdy nokia communicator była topowym modelem w Polsce - część kumpli z roboty jak tylko wzięła go do ręki powiedziała, cholera - drogi ale fajny. Część jednak (ta od przysłowia powyżej) poddała go natychmiastowej krytyce (ciężki, nieporęczny a na dodatek nie ma klapki pod którą jest bateria...) Może to i słuszne uwagi były, gdyby nie to, że jak po pół roku nadeszła oczekiwana premia prawie wszyscy sobie nabyli telefony z jabłkiem.
Ale o naklejce miało być. Piszesz, że "Czarne Audi z jabłkiem na bagażniku wygląda koszmarnie", i tu w zasadzie jest jedno pytanie: czy szara strona bloga wygląda lepiej?
Przecież to jest niczym nie poparte stwierdzenie... zarówno Twoje jak i moje! Pozdrawiam.

Dodaj komentarz: